Press "Enter" to skip to content

Bono -> 325i

Tym razem przedstawiamy E30stke w wersji nadwoziowej Sedan.
Jego właścicielem był Szymon zwany Bono.

A wiec zaczynamy.

Auto wyjechało z fabryki jako 320i. W zawitała do Polski w 2005 roku, będąc jeszcze 320i.

Tak szybko jak trafiła na polskie drogi, tak też szybko znalazło się na „stole operacyjnym”, celem  wymiany serca ze 129 konnego (M20B20) na 171 konny (M20B25).

E30stka w ręce Szymona trafiła już po wymianie silnika, ale za to w pełni oryginalnym lakierem i nadwoziem.
Prezentowała się tak:

Wyposażeniem auto nie powalało, choć z drugiej strony jak każda E30stka, miała coś w sobie. Przednie fotele welurowe z podgrzewaniem, tylna kanapa z podłokietnikiem, dodatkowy system alarmowy (dokładany na zamówienie) , regulacja lamp przednich,  komputerek OBC I, seryjne zawieszenie i seryjne felgi BBS o rozmiarze 15″.

Długo nie zwlekając Bono zabrał się za modyfikacje, pierwsze z nich nastąpiły tydzień po zakupie, autko dostało zawieszenie Koni z regulacją twardości, oraz sprężyny obniżające 80/60.
Po czym przyszedł czas sprawdzić realne osiągi. Niestety, wyniki z hamowni nie były pocieszające ze 171KM zostało 154KM, czyli mało realne już było przywrócenie seryjnej mocy.
W towarzystwie znajomych z kręgu BMW, szybko padła decyzja o zmianie jednostki napędowej, wybór padł na leżące w zaciszu i czekające na swój czas … M20B25 z wąskiej lampy (1986r), o przebiegu blisko 200.000km. Wybór padł nie przypadkowo ponieważ silnik był w znakomitej kondycji.

Wspólnie z kolegami Szymon, podczas jednej nocy wykonał kolejną w tym aucie transplantację, która zakończyła się powodzeniem o 07.00 rano.  Dodatkowo silnik został nieco ulepszony, bo dostał odchudzone koło zamachowe, kolektory wydechowe zwane baranami oraz układ wydechowy wykonany z kwasówki. Oczywiście przy tym zostały wymienione wszystkie płyny eksploatacyjne,  świec zapłonowych oraz filtr powietrza zastąpiony wkładką K&N.

Nie zabrakło także poprawienia trakcji w postaci dołożenia dyferencjału ze szperą o przełożeniu 3,91.

Cały zabieg zaowocował znaczną poprawą w osiągach (porównując do starego M20B25), otrzymany wynik na hamowni : 174KM przy ok 5500obr/min , i 230nm – UWAGA , dostępne od 3500obr/min! co dawało naprawdę bardzo przyjemne odczucia dla właściciela, i zaskakujące miny posiadaczy innych M20tek. 🙂

Po ów operacjach auto zapadło w zimowy sen, tylko po to by późną zimą, otrzymać kolejne modyfikacje.

Jak wspomniałem wyżej, auto otrzymało dosyć dobre zawieszenie, lecz Szymona nie był w pełni usatysfakcjonowany z tego zestawienia. Podjął kolejna decyzja – hamulce, bo skoro jest trochę więcej mocy to trzeba to jakoś zatrzymać a Bono jest z tych osób które lubią czuć się pewnie w swoim aucie ..

Po bitwie z myślami, wybór padł na konwersję zawieszenia z modelu e36 (5×120). Tym samym dało to szersze możliwości doboru felg, a także zawieszenia. Zacząłem kompletowanie części i kombinowanie jak wszystko ładnie zgrać i spasować.

Stanęło na takim zestawieniu:
Hamulce – Tarcze nawiercane i nacinane Mikoda GT, klocki hamulcowe ATE,
Zawieszenie – przednie kolumny gwintowane firmy TaTechnix, z małymi modyfikacjami przeprowadzonymi przeze mnie,

tylne Bilstein B8 Sprint z odpowiednio zrobioną twardością i długością do sprężyn obniżających -50 marki H&R.
Dodatkowo  poliuretanowe elementy zawieszenia, dołożony stabilizatory tylny.

Do zawieszenia które na pierwszy rzut oka wydawało się że będzie bardzo twarde dołożono przednią rozpórkę kielichów firmy Wiechers.

Na koniec wisienka na torcie – Własnoręcznie odrestaurowane BBS RC 090, w rozmiarze 17/8 cali, a na nich mistrzowskie „obuwie” Yokohama Parada Spec 2.

Oczywistym było, że czegoś będzie brakować w aucie także szybko też wpadł do głowy pomysł żeby upiększyć autko z wewnątrz.

Po odwiedzeniu znajomych w ręce Szymona wpadło czarne skórzane wnętrze do wersji sedan 4D w stanie wręcz idealnym, z przednimi fotelami Sportsitze oraz boczkami dedykowanymi do skórzanych wnętrz E30stek. Obowiązkowo zawitała też kierownica MTechnik II

Całość prezentowała się tak:

Jak to w życiu bywa, wszystko co fajne, szybko się kończy i na dobrą sprawę nic się nie skończyło, a raczej nuda która dopadła Szymona po skończeniu auta (zrobieniu go tak jak to sobie wymarzył), popchnęła Go do myślenia – a może by tak coś nowego? I tak zakończył przygodę z najbardziej wdzięczną E30tką jaką do tej pory miał, robiąc sobie na przekór (co wyszło oczywiście po kilku tygodniach), czyli przekazując kluczyki w ręce nowego właściciela.

Wiemy w pewnego źródła – auto jeździ po dziś dzień i ma się dobrze.

P.S.
Więcej o tym projekcie można przeczytać na forum.